31 maja 2012

"It's my life. It's now or never.."


Ta piosenka jest moim osobistym "motywatorem" do działania. Dokładnie nasze życie leży w naszych rękach. I tylko od nas zależy jak ono będzie wyglądało. Jeżeli nigdy nie spróbujesz, nie masz szansy wygrać. Pamiętaj! :))

Jeżeli czegoś bardzo się pragnie należy dążyć w kierunku tego, nigdy się nie poddawać. Wiele prób przed nami, ale czy na starość nie będzie to piękne, kiedy siądziemy w fotelu i pomyślimy - "Zrobiłem wszystko co chciałem zrobić. Żyłem tak jak chciałem, nie żałuje niczego. Mam cudowne wspomnienia."
Jak dla mnie. Bezcenne.. :))


Poniżej kolejny look;)
Lekko drapieżnie, totalnie na lajcie!











PICS by Sisi (klik)

Shorty - DIY
Bluzka - bazarek ;)
Buty - no name 
Bransoletka - H&M 
Koszula - Stradivarius

Have a nice day!
C.

27 maja 2012

DIY shorty

Ostatnio będąc w SH szukałam spodni do obcięcia oraz potraktowania ich wybielaczem ;)
I znalazłam! Oto one :
Jak je robiłam?
Obcięłam nogawki, następnie pomoczyłam je 1h w Domestosie ;)
Były zwykłe, długie i szczerze mówiąc brzydkie, ale po obcięciu oraz odbarwieniu są fajne. :)



A tak się prezentują na chwilę obecną:








PICS by Sisi (klik)

Mam jeszcze zamiar dodać do nich ćwieki ;)

Bluzka - New Look
Koszula - New Look
Trampki - H&M
Shorty - DIY
Zegarek - nabyty u Zegarmistrza :)

I co sądzicie o spodenkach? Udały się? :)

C.

22 maja 2012

Uderzenia w second-hand'y

Second-handy... Jedni kochają, inni nienawidzą. A co takiego mają w sobie naprawdę?
Warto zwracać na nie uwagę, zajrzeć chociażby na chwilę .. i być może pozostać na dłużej :)
W życiu spotkałam się z wieloma opiniami na temat tzw. ciucholandów, że śmiało stwierdzić, iż albo je KOCHASZ albo NIENAWIDZISZ. Kwestia podejścia moim zdaniem.
Tak naprawdę można w nich znaleźć niesamowite "perełki", których zazdrościć Nam będzie niejedna osoba, a przede wszystkim mamy pewność, że są to pojedyncze sztuki.  Nie są one jak bluzki czy torebki z typowych sieciówek, gdzie w przypadku Warszawy - chodzi w nich połowa osób. Niestety ludzie "śledzą" trendy, wiedzą co będzie na topie, bądź jest i tego chcą. Sieciówki wychodzą naprzeciw oczekiwaniom zwykłych ludzi i udostępniają tą sezonową modę na szeroką skalę. Co widać oczywiście na ulicach.
Wracając do second-handów - dla mnie są niesamowite! 
Kiedy coś kupuje, tudzież "wygrzebuje" gdzieś z "czeluści" sklepowej, wiem, że to będzie unikat :) Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać na ulicy osoby, która miałaby taką samą rzecz jak ja. I to właśnie jest rewelacyjne! Kupując taką rzecz masz pewność, że będzie wyjątkowa. Kiedyś nawet gdzieś wyczytałam, że takie rzeczy "mają duszę", przyznam, że trafne stwierdzenie. Trzeba to po prostu "poczuć" .
Fakt niektóre sklepy odstraszają same w sobie, ale są i takie do których wchodzi się z przyjemnością. Tym bardziej po udanych zakupach wraca się z jeszcze większym "smile" na buzi :). Osobiście uwielbiam "ciucholandy", robisz duże zakupy za niską cenę.
Zachęcam gorąco wszystkich, aby choć raz spróbowali! Wejdźcie do nich z pozytywnym nastawieniem, wtedy na pewno się przekonacie :)

Tutaj wrzucam adresy ulubionych "ciuszków", które sama niedawno odwiedziłam i nie żałuje :)
Wszystkie znajdują się wzdłuż ul. Grójeckiej, ponieważ są w mojej okolicy :P
Szmizjerka - Grójecka 72
Tanie ubranie - Grójecka 68
Odzież na wagę - Grójecka 81/87 (chyba grójecka)
Centrum taniej odzieży - Grójecka 79

Teraz czas na kilka fotek z ostatnich wojaży w "ciucholach"! :D



Ta sukienka jest do kostek :)


Pics: Me


18 maja 2012

14 maja 2012

Little My :)

Nie ma co marnować pięknej pogody, matury się skończyły (prawie;), więc czas wziąć się "za robotę".
Niedzielne przedpołudnie upłynęło pod znakiem "shoppingu" (czego wyniki niedługo się pojawią), a z kolei popołudnie przyniosło nam świeże zdjęcia.
Trochę myślałyśmy "jakby to zrobić", aż urodził się Małej Mi pomysł parku - a tak naprawdę to miała na niego chętkę już od dłuższego czasu, lecz niestety nie dopisywała Nam ostatnio pogoda:( Kiedy ja miałam wolną "chwilę", która to trwa zazwyczaj trzy godziny, jak już się wyjdzie z aparatem na zewnątrz, to niestety nie mogłyśmy się zgrać:)
Dlatego obiecany park musiałam jakoś umiejscowić w czasie, oczywiście jak najszybciej, gdyż "czas" - a raczej Mała, mnie goniła. Także poniżej owoc naszej niedzielnej wyprawy, kiedy to z za ciemnych deszczowych chmur wreszcie wyłoniło się zachodzące słońce...













Pics: Me

Jak dla mnie prosta, długa sukienka jest cudowna i daje niesamowity efekt w połączeniu z czarnymi czółenkami na plecionym koturnie, wraz z lekkimi dodatkami: bambusowe bransoletki oraz chustą w panterkę, do tego delikatne bolerko i zielona torebka "ożywiająca" całość. :)
I jak myślicie? 
Udane? :)

Have a nice evening!
C.